|
elam - 15 listopada 2005, 13:42 coz, nie zablysne zadnym fantastycznym zartem na razie, ale znam jeden, ktory bardzo mnie smieszy o *beep* jak kombajn baba z chlopem poszli na targ, a zblizala sie rocznica ich slubu. chodza po targu i baba uwidziala majtki z koronki. i mowi do chlopa: -chlopie, z okazji rocznicy, kupilbys mi takie koronkowe majtki. -a na co tobie takie majtki, babo, jak ty mosz dupe tako jak kombajn. - powiedzial chlop i nie kupil. wrocili do domu. ale w nocy, w lozku, chlop gada do baby: -babo, moze by tak z okazji tej rocznicy choc jeden numerek...? a baba na to: -wiesz, chlopie, ja nie bede calego kombajnu uruchamiala dla takiej jednej marnej slomki... mawete - 15 listopada 2005, 22:43 - Córeczki bawcie się jak damy. - Jak damy to się bawimy... elam - 16 listopada 2005, 16:16 czasem komentarze jakiegos filmu moga byc rownie smieszne, co zawarte w nim dialogi. przyklad: A. i E. sa fankami "stargate atlantis", A. ma fiksacje na punkcie postaci doktora mckay'a. po prostu szaleje na jego punkcie. w jednym z odcinkow mckay leci jako pasazer z majorem sheppardem. major nie pozwala mu sterowac statkiem. A. (smutnym, nieco rozmarzonym tonem): -ja bym mu dala... E. (z diabolicznym usmieszkiem): -co bys mu dala, co? A. (nadal nie kojarzy, kontynuuje niewinnie): -... sie przeleciec... Argael - 16 listopada 2005, 21:26 Wychodzi dżdżownica z ziemi, patrzy, a obok druga. - Dzień dobry - mówi. - Co dzień dobry? Co dzień dobry? Własnej *beep* nie poznajesz?! elam - 17 listopada 2005, 12:19 idzie pijana dzdzownica po stole. patrzy, a tam talerz pelen spaghetti. -o, cholera! seks zbiorowy! elam - 20 listopada 2005, 19:39 ida dwie dzdzownice ulica. ta z tylu mowi: -ej, uwazaj, jedzie waleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeec... -jaki waleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee NURS - 20 listopada 2005, 22:13 Przychodzi Murzyn do lekarza i mówi: - Panie doktorze, zawsze chcialem byc roslina. Lekarz dlugo sie nie zastanawiajac chwycil za toporek i odrabal Murzynowi prącie mówiąc: - Teraz jestes czarny bez Argael - 21 listopada 2005, 13:05 Generał na apelu mówi do żołnierzy: - Żołnierze, wódka zabija! A oni mu na to: - My się śmierci nie boimy! Duke - 21 listopada 2005, 14:29 - Dlaczego informatycy mylą Haloween z Bożym Narodzeniem? - Bo 25dec = 31oct elam - 22 listopada 2005, 14:17 a j nie jestem informatykiem i dowcipu duke'a nie rozumiem Argael - 22 listopada 2005, 14:57 Do tirówki podjeżdża auto. Przez okno wychyla się robotnik w pilotce na głowie, kufajce i gumofilcach oraz z jabolem za pasem. - Co zrobisz za 150? - pyta tirówki. - Wszystko - rezolutnie odpowiada profesjonalistka. - To wsiadaj, będziemy murować! Lu - 23 listopada 2005, 00:37 może to stare ale niezmiennie bawi: Komentarz w wątku miłośników zespołu Wilki dot. nowej piosenki "Słońce pokonał cień" - skoro słoń ce pokonał cień to co robili wtedy słoń a i słoń be? Duke - 23 listopada 2005, 08:16 a j nie jestem informatykiem i dowcipu duke'a nie rozumiem Na tej samej zasadzie jak koleś pyta swojego kumpla informatyka czy pozyczy mu 500 zł? Informatyk dal mu 512 zł - tak dla równego rachunku. hrabek - 23 listopada 2005, 13:12 Ja dzisiaj uslyszalem zagadke, na ktora jak odpowiedzialem sobie, to usmialem sie do lez. Jak sie nazywa niezamezna corka niejakiego pana Kupagi? Odpowiedzcie sobie sami, nie powinno byc trudno :) Haletha - 23 listopada 2005, 13:21 może to stare ale niezmiennie bawi: Komentarz w wątku miłośników zespołu Wilki dot. nowej piosenki "Słońce pokonał cień" - skoro słoń ce pokonał cień to co robili wtedy słoń a i słoń be? Dowcip prozaików nie znających się na poezji i zjawisku inwersji;-))) Znam lepszą zagadkę: było coś i nic. Coś wyszło do kuchni, nic do ubikacji. Co zostało? Duke - 23 listopada 2005, 13:36 Dowcip prozaików nie znających się na poezji i zjawisku inwersji;-))) Znam lepszą zagadkę: było coś i nic. Coś wyszło do kuchni, nic do ubikacji. Co zostało? i ? A teraz coś prostackiego - Co byś powiedziała, gdybym ci powiedział, że masz męża geniusza? - Że jestem bigamistką i nic o tym nie wiem... Margot - 23 listopada 2005, 16:30 Ja dzisiaj uslyszalem zagadke, na ktora jak odpowiedzialem sobie, to usmialem sie do lez. Jak sie nazywa niezamezna corka niejakiego pana Kupagi? Odpowiedzcie sobie sami, nie powinno byc trudno Kupażanka?? Czarny - 23 listopada 2005, 16:34 Kupażanka to chyba raczej mieszkanka pana Kupagi (wesz czy inny pasożyt ) ja bym dał jednak końcówkę -ówna Margot - 23 listopada 2005, 17:17 Hyhy! Po prostu istnieje wybór :D:D elam - 24 listopada 2005, 14:40 ja to znalam w wersji: pan Jemga ma corke, jak sie na nia wola? i kiedy zapytant delikwent odpowie z koncowka -owna, mowi mu sie: smacznego! koval - 25 listopada 2005, 08:46 - Jesteście mądrym człowiekiem, aż smutno mi jest, że w pana osobie marnuje się tak utalentowany inżynier. Ale cóż zrobić, sprzedawcy też są potrzebni. * * * - Jaka jest różnica między męską, a kobiecą logiką? - Męska jest słuszna, kobieca - ciekawa. * * * Najkrótsza bajka: Żyła kiedyś dziewica. Między nami mówiąc - sama sobie winna... * * * - Szczyt sarkazmu? - Karawan na sygnale. * * * - Jak się nazywa coś, co nieodwołalnie niszczy ok. 14,3% twojego życia? - Poniedziałek. Dracena - 26 listopada 2005, 22:47 -Jasiu, co się stało w 1492 roku? -Kolumb odkrył Amerykę, proszę pana. -A w 1497? -Ameryka miała już 5 lat, proszę pana. Duke - 2 grudnia 2005, 08:12 Mężczyzna musi często w życiu dokonać wyboru pomiędzy złem, a jeszcze większym złem. Na ogół wybiera to młodsze i ładniejsze... * * * Naukowcy wynaleźli nową postać Viagry w postaci kropli do oczu, która działa tak, że po zażyciu wyglądasz na wielkiego twardziela. * * * Historia Frodo - to historia wszystkich żonatych mężczyzn, którzy z narażeniem życia próbują się pozbyć oddziałującego na psychikę pierścienia. mawete - 5 grudnia 2005, 20:26 Jak długo można spokojnie patrzec na żonę? Do momentu zgrania muszki ze szczerbinką... Rodion - 9 grudnia 2005, 20:22 Pewnie Znacie, ale... Wiadomości : - Dzisiaj, we wczesnych godzinach porannych, granicę rosyjsko, chińską przekroczyła uzbrojona w broń maszynową, terrorystyczna chińska bojówka. Po wdarciu się na głębokość kilku kilometrów, w głąb terytorjum Rosji, ostrzelała spokojnie orzący pole, sowchozowy traktor. Traktor odpowiedział zmasowanym ogniem artyleryjskim i rakietowym, a następnie uniósł się w powietrze i odleciał do bazy. gorat - 9 grudnia 2005, 21:14 - Dzisiaj, we wczesnych godzinach porannych, granicę rosyjsko, chińską przekroczyła uzbrojona w broń maszynową, terrorystyczna chińska bojówka. Po wdarciu się na głębokość kilku kilometrów, w głąb terytorjum Rosji, ostrzelała spokojnie orzący pole, sowchozowy traktor. Traktor odpowiedział zmasowanym ogniem artyleryjskim i rakietowym, a następnie uniósł się w powietrze i odleciał do bazy. To dzisiejsze? Rodion - 9 grudnia 2005, 21:38 Co to znaczy nasłuch "pewnych" częstotliwości. Rodion - 10 grudnia 2005, 02:00 Dwie dziewczyny w sklepie mięsnym. Pierwsza: - Poproszę jedną kiełbasę. Druga, szeptem: - Weż dwie, jedną zjemy. krisu - 12 grudnia 2005, 16:04 Einstein, Casanova i Quasimodo poszli do wróżki. Wchodzi Einstein, po pięciu minutach wyskakuje i krzyczy: - Tak! Jestem genialny! Wchodzi Casanova, za pięć minut wychodzi i krzyczy: - Wszystkie kobiety mnie kochają, bo jestem najpiękniejszy!! Wchodzi Quasimodo, wychodzi po pięciu minutach, drapie się po łysinie, po garbie i pyta: -Kto to jest ta Kaczyńska? joe_cool - 14 grudnia 2005, 18:09 mój ulubiony: przychodzi koń do baru, a barman do niego: "Co, koniaczku?" Czarny - 14 grudnia 2005, 19:26 Mnie do dziś bawi taki dziecinnie-absurdalny: Nowy nauczyciel wita się z uczniami: - Nazywam się Kowalski - A my nieeeeeeeee - odpowiedź z sali. Lu - 16 grudnia 2005, 00:48 a mnie do dziś bawi, zasłyszany od brata-informatyka: wiadomość na GG rozsyłana między kumplami " Witaj . Jestem Wirusem ze Sri-Lanki. Ponieważ Sri-Lanka nie jest bogatym krajem i nie mamy nowoczesnych technologii proszę, wspomóż nas. Skasuj kilka istotnych dla ciebie plików i prześlij mnie dalej. Dziękuję." Lu - 17 grudnia 2005, 02:03 a teraz będe szokować.... mam znajomych którzy nie czytają sf. to już jest śmieszne ale będzie jeszcze zabawniej... to z forum diety zuzla (osobiście moniniaca dietę stosuję, ale rotacyjnie.... kilka godzin dziennie; najczęściej wypada w godzinach nocnych) <kasia> cze, poklikamy <jebie_twiją_starą> zobacz moj nick <kasia> no widze i co ? <jebie_twiją_starą> nie rozumiesz... <kasia> nie, ale moze sie lepiej poznamy <jebie_twiją_starą> ja cie znam <kasia> z kad ? <jebie_twiją_starą> popatrz na moj nick... <kasia> tata ? <rezos> poleci ktos mi analizator logow pocztowych ? w formie stron www ? <Rv> polecam. <tmi> Hm... <tmi> Dzisiaj rano się budzę. Patrzę na stół. A tam matka zostawiła mi kartkę z napisem 'jak wstaniesz to spal trawę'. <tmi> Nie wiem co mam o tym myśleć. _________________ Świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. (VSS -Dzieła Wybrane) mawete - 17 grudnia 2005, 13:37 Autentyczne kawałki z sali sądowej: >>>> P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo? >>>> O: Śmiercią. >>>> P: Czyja śmiercią? ................................................ >>>> P: Może Pani opisać ta osobę? >>>> O: On był średniego wzrostu i miał brodę. >>>> P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna? ............................................... >>>> P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach? >>>> O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwłokach. ................................................. >>>> P: Przypomina sobie Pan, o której zaczął Pan >>>> autopsje? >>>> O: Autopsje zacząłem o godzinie 8:30.? >&g t;>> P: Czy Pan "X" był wtedy martwy? >>>> O: Nie, siedział na stole i dziwił się, dlaczego >>>> dokonuję na nim autopsji. ..................................................... >>>> P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsje, >>>&! gt; zbad ał Pan puls? >>>> O: Nie. >>>> P: Zmierzył Pan ciśnienie? >>>> O: Nie. >>>> P: sprawdził Pan oddech? >>>> O: Nie. >>>> P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy >>>> dokonywał Pan autopsji? >>>> O: Nie. >>>> P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze? >>>> O: Ponieważ jego mózg stal w słoju na moim stole. >>>> P: Ale czy pomimo to, mogło być możliwe, ze pacjent >>>> był jeszcze przy życiu? >>>> O: Tak, było możliwe, że jeszcze żył i praktykował gdzieś jako adwokat. ............................................................... >>>> P: I co się stało potem? >>>> O: Powiedzał: musze cię zabić, bo mógłbyś mnie >>>> rozpoznać. >>>> P: I zabił Pana? Godzilla - 17 grudnia 2005, 21:24 No to teraz coś autentycznego. Odwiedziłam kiedyś w pracy moją mamę, tzn. udałam się do niej do pracowni, w dawnych czasach kiedy biologia uniwersytecka mieściła się przy Krakowskim Przedmieściu. Zawsze kręciło się tam sporo kotów, dzikusów dachowo-piwnicznych, którym koledzy z sąsiadującej mysiarni laboratoryjnej czasem podrzucali trochę myszek (brutale). Tym razem pod drzwiami pracowni leżało zdekapitowane srocze truchło. Wchodzę do pracowni, witam się z mamą i jej młodszymi koleżankami. - Macie na wycieraczce srokę bez głowy - mówię. Na co jedna z laborantek robi wielkie oczy i pyta: - A ona żyje? Lu - 18 grudnia 2005, 01:39 rozmowa: L: masz czkawke? B: nie chcę kawki L: ? Phaet> Radze ostrożnie podchodzić do związków przez neta <llio> ja wiem że to dziewczyna! już raz się widzieliśmy <Phaet> Ja też kiedyś miałem dziewczyne, którą wcześniej przez neta poznałem <Phaet> W sumie mi było łatwo bo cały czas siedziałem na jej skrzynce mailowej <Phaet> Po tym jak mnie zostawiła dla innego też, ale z innych powodów <llio> Jakim cudem włamałeś sie na jej skrzynke?! <Phaet> Miała zwierzaka który zdechł. Jego imie było hasłem <llio> Mojej zdechł kotek 3 lata temu <Phaet> sprawdź czy pasuje jako hasło <llio> ja *beep*! <llio> Jestem na jej skrzynce <Phaet> Te baby to jednak głupie są Lu - 18 grudnia 2005, 01:41 chyba nie muszę pisać jakie MIAŁAM hasło Sasori - 18 grudnia 2005, 15:39 Moja żona usypiała naszą 14 miesięczną córeczkę. Mała nie chciała spać, marudziła i ciągle próbowała zwiać z łóżka. W pewnym momencie żona zdenerwowana mówi: - Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie zaśniesz! Margot - 18 grudnia 2005, 17:12 Z rozmów przedszkolaków: - A mój tato był w USA i psywiós carne prezerwatywy! - Eee, carne?! A cemu carne?! - Nie wies???! Carne wyscupla! Lu - 18 grudnia 2005, 22:42 Dialog zasłyszany na imprezie: - Coś mi piwo dziś nie wchodzi. - Pij, pij. Nie jesteś tu dla przyjemności. Argael - 19 grudnia 2005, 18:03 U mnie w firmie popularne było jakiś czas temu coś takiego: "Chyba mam chore oczy. Nie widzę się dzisiaj w pracy." Lu - 19 grudnia 2005, 18:21 ja dziś też nie Rodion - 19 grudnia 2005, 19:33 Jak wyglądałby Kaczyński w spodniach Giertycha? - Przez rozporek! Haletha - 19 grudnia 2005, 19:37 Jakie jest najmniejsze państwo w Europie? Państwo Kaczyńscy! nasciturus - 19 grudnia 2005, 20:14 W zaspie śnieżnej leży pijak. Podchodzi do niego policjant i mówi: - Wstawaj koleś, bo zamarzniesz! - Coś pan! Po Borygo? ======================= Dyrekcja jednej z warszawskich szkół miała problem z grupką 12-letnich dziewcząt, które zaczynały malować usta szminką. Właściwie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że dziewczyny malowały się w szkolnych łazienkach, a następnie przyciskały usta do luster, zostawiając na nich codziennie dziesiątki odcisków. Każdego wieczoru sprzątaczka wiele czasu poświecała aby je wyczyścić, a następnego dnia były one znowu brudne. W końcu dyrektor zdecydował, że coś z tym trzeba zrobić i zwołał wszystkie dziewczyny do łazienki. Następnie zawołał sprzątaczkę, i poprosił, by pokazała dziewczynom, ile pracy kosztuje ją takie zmywanie. Sprzątaczka wzięła mopa, zanurzyła go w ubikacji i za jego pomocą usunęła z luster wszystkie, ostatnie już w tej szkole ślady szminki... ++++++++++++++++++++++++++++++++++ Podchodzi facet do kiosku Ruchu i prosi o paczkę fajek. Kioskarka mu podaje. On patrzy, czyta: UWAGA! PALENIE TYTONIU POWODUJE IMPOTENCJĘ. Facet oddaje fajki i mówi: - Pani mi da takie z "rakiem". ********************************************** Jak ten język się zmienia... hajs - pieniądze zajefajnie - super ślimak - pocałunek z językiem kaczor - kac posiadówka - impreza domowa bez tańca kapiszon - czyli jest marnie feta - amfetamina pojara - koncówka papierosa stópki - skarpetki przed kostkę komarzyć - spać majki - mikrofon kebab - brzydal maniurka - dziewczyna ban - zakaz grin - glut z nosa wlotka - wejście do klubu, dyskoteki durszlak - mózg zniszczony działaniem narkotyków feti - grubas Yo ziomale! Tracham sobie dziś bryką jak wporzo umcyk, z ziomalem pingpongiem. Nagle lookam, a tu śmiga dojara, szmaty ma cool, aż widać jej majtki z uzdą, na gałach matriksy, normalnie zajebaszczo. Koleś szybko zlepił bałwana i pyta - sciemniamy? Nie chciałem, bo z niego przygas i zawsze trzodę robi. No i widać że to blachara, a moja bryka to trabant po tuningu. Mi to tito, ziomal, mówię, palimy trampki, jutro tejknę od zgreda fure i pościemniamy, zresztą dziś nie mam genów nawet na ciurlanie dropsa. Poza tym jutro pogrzeb a ja czeski jestem i nie chcę rano schizować. Ziomal walnął karpia i loka na mnie jakbym miał errora ale gada MTV brachu. Uderzyliśmy jeszcze do Maca i wrzuciliśmy po wieśmaku a potem na chawire. Yo! Spox! Pozdro! ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ Ogłoszenia prasowe... czyli mało miejsca, a sporo śmiechu - Zaginął mały pudelek. Jak członek rodziny. Wysterylizowany. Nagroda. - Specjalność dnia: Indyk 15 zł; Wołowina 12 zł; Dzieci 10 zł. - My nie drzemy Twoich ubrań w pralce. My robimy to ręcznie! - Zatrudnię mężczyznę do byka, który nie pali i nie pije. - Przyholujemy tanio Twoje auto. Skorzystaj, a nigdzie indziej już nie pojedziesz. - Wdowa z dziećmi w wieku szkolnym zatrudni kogoś do prac domowych i pomocy w rozwoju rodziny. - Zatrudnimy handlowca w fabryce dynamitu z zamiłowaniem do dalekich podróży. - Astra '97, pierwsza właścicielka po wypadku, przód w dobrym stanie, tel. - Na sprzedaż pies, je wszystko, lubi dzieci. - Do sprzedania antyczne biurko dla kobiety z grubymi nogami i dużymi szufladami. - Ponczochy Sheer. Zaprojektowane do pięknych sukienek, tak doskonałe, że większość kobiet nie zakłada już nic innego. - Mężczyzna szuka pracy, uczciwy i niewybredny. Weźmie wszystko. - Tanio i duży wybór. Po co masz jechać daleko i dać się oszukać? Przyjedź do nas! VVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV Wbijam się do Tesco i po dokonaniu zakupów standardowych (chleb, mleko, browar) lecę do kasy. Oczywiście, jak zwykle mam fuksa i stając w najkrótszej kolejce patrzę, jak przy innych kasach spokojnie zmieniają się kolejkowicze... Tym razem poszło o kapcie typu z pomponem... Po wykonaniu 12 telefonów do działu RTV i AGD pani w kasie w końcu dopadła eksperta od kapci... Rozmowę słyszałem tylko z jednej strony oczywiście, ale wystarczyło mi to w pełni: [Kasjerka] - mam tu kapcie bez kodu... [Słuchawka] - ...? [K] - takie zielone... [S] - ...? [K] - No właśnie nie wiem jakiej firmy, bo kodu nie ma... [S] - ...? [K] - W środku? Zaraz zobaczę... ...minęły 3 minuty przeszukiwań kapci... [K] (triumfalnie) - JEST... Rzeczywiście, jest firma... Uwaga dyktuję... S... I... Z... E... 4... 3... ********* Odpowiedni napis to podstawa Na samochodzie hydraulika: - Naprawimy to, co Twój mąż próbował zreperować. Na samochodzie elektryka: - Pozwól nam zająć się Twoim napięciem. Na drzwiach porodówki: - Aby wejść napieraj. I przyj. Przyj. Przyj. Na drzwiach gabinetu okulistycznego: - Jeśli nie widzisz tego czego szukasz, to trafiłeś we właściwe miejsce. U dilera samochodów: - Najlepsza droga by stanąć znów na nogach: nie zapłać jednej raty! W poczekalni, u weterynarza: - Usiądź. Siad! Leżeć! Na płocie: - Akwizytorzy mile widziani. W końcu żarcie dla psów jest takie drogie... ____________________________________________________ Lech Kaczyński przedstawia swój program w sejmie, kolejno wymienia postulaty: - ... chciałbym stworzyć 3 mln mieszkań, ograniczyć inflację, ale jednocześnie zwiększyć wydatki publiczne, wprowadzić nieodpłatne kształcenie dla wszystkich studentów, 2 krotnie zwiększyć emerytury i renty a jednocześnie ograniczyć dziurę budżetową... Nagle wypowiedź przerywa głos z sali: - Panie Leszku, tak to Panu tylko w Erze dopasują.. ************ Dwóch facetów wnosi trzeciego zupełnie nawalonego, tak że nie może się utrzymać na nogach. Siadają przy barze i jeden mówi do barmana: - Dwa piwa! - A ten w środku nie pije? Pyta barman. - Nie, to kierowca. --------------------------------------------------------------- Zrób zgodnie z instrukcją: 1. Otwórz pusty dokument "Worda" 2. Wpisz: =rand(200,99) (nie zapomnij o znaku równości) 3. Naciśnij "Enter" 4. Poczekaj .. ... nawet w Microsofcie nie wiedzą czemu tak jest... *************** Wybitny polski kompozytor Mieczysław Karłowicz (1876-1909) był zapalonym wędkarzem. Kiedyś, gdy łowił ryby w niedozwolonym miejscu, podszedł do niego strażnik i zapytał: - Jakim prawem łowi pan tu ryby? - Czynię to pod nakazem nieodpartej przemocy niezgłębionego, intuicyjnego geniuszu ludzkiego nad upośledzoną, nędzną kreaturą... - Pan wybaczy, ale nie znam tych wszystkich nowych zarządzeń! %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%% Wierszyk - czytany pociągiem... Z życia wzięte Piwo, pociąg i pełny pęcherz Poranek wczesny, Jadę pospiesznym, Wprost do Warszawy, Załatwiać sprawy. Pociąg o czasie, Ja w drugiej klasie, Wagon się kiwa, Piję trzy piwa, Lodź Niciarniana, W pęcherzu zmiana, Pęcherz nie sługa A podróż długa, Ruszam z tej racji Do ubikacji Kto zna koleje Wie, jak się leje, Wyciągam łapę Podnoszę klapę, Biada mi biada Klapa opada, Rzędnie mi mina Trza klapę trzymać, Łokieć, kolano Trzymam skubaną, Celuję w szparkę Puszczam Niagarkę, Tryska kaskada Klapa opada, Fatum złowieszcze Wszak wciąż szcze jeszcze, Organizm płynną Spełnia powinność, Najgorsze to, Że przestać nie może, Toczę z nim boje Jak Priam o Troję, Chcę się powstrzymać Ratunku ni ma, Pociąg się giba, A piwo spływa, Lecę na ścianę Z mokrym organem, Lecąc na drugą Zraszam ją strugą, Wagonem szarpie, Leję do skarpet, Tańcząc Czardasza Nogawki zraszam, O, straszna męko Kozak, flamenco, Tańczę, cholera Wzorem Astaira, Miota mną, ciska Ja organ ściskam, Wagon się chwieje Na lustro leję, Skład się zatacza Ja sufit zmaczam, Wszędzie Łabędzie Jezioro będzie, Odtańczam z płaczem La Kukaraczę, Zwrotnica, podskok Spryskuje okno, Nierówne złącza Buty nasączam, Pociąg hamuje Drzwi obsikuję I pasażera Co drzwi otwiera, Plus dawka spora Na konduktora, Resztka mi kapie Na skrót PKP. Wreszcie pomału Brnę do przedziału, Pasażerowie Patrzą spod powiek. Pytania skąpe "Gdzie pan wziął kąpiel?" Warszawa, Boże! Nareszcie dworzec! Chwilo szczęśliwa Na peron spływam, Walizkę trzymam Odzież wyżymam. Ach, urlop błogi! Od fizjologii, Ulga bezbrzeżna Pociąg odjeżdża. Rusza maszyna Hen w dal... Po szczy... Po szynach. $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ Rozmowa dwóch dresów: - Siemano! Co robisz w sylwestra? - Klatkę i triceps... *%*%**%*%*%*%*%*% Wsadzili dziadka do więzienia. Dziadzio wchodzi do celi pełnej strasznych zakapiorów: - Za co cię posadzili dziadzio? - Za figle. - Za jakie k*** figle?! Co ty bedziesz kit wciskał, gadaj zgredzie za co, bo po tobie! - To ja to mogę pokazać - mówi dziadzio. - Ta? No to pokaż! - mówi zaintrygowany herszt celi. Dziadzio przeżegnawszy się bierze wiadro służące w celi za ubikację i puka w drzwi. Kiedy uchylił się judasz, dziadzio chlust zawartością wiadra przez judasz, odstawił wiadro na miejsce i stanął obok drzwi na baczność. Po chwili drzwi się otwierają, staje w nich gromada wkurzonych klawiszy, w tym jeden wysmarowany gównem, i mówią: - Dziadek, ty się odsuń na bok, żeby ci się przypadkiem nie oberwało. *%*%**%*%*%*%*%*% Motto Nie dyskutuj z debilem... Najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem... *%*%**%*%*%*%*%*% Żona przychodzi do domu i szczebiota do męża: - Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzyłam - mój rozmiar! Mąż: - Taaa... Poszczęściło Ci się. Po paru dniach żona znowu mówi: - Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, czapka z norek wisi. Przymierzyłam - mój rozmiar! Mąż kręci głową z podziwem: - Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wyciągam wczoraj spod poduszki bokserki - i nie mój rozmiar! ############################ MIX - czyli komentarze... cytat .... i na deser wstrętny kawał ) *********** Komentarze *********** - W tej chwili, że się tak wyrażę, zaliczonych mamy 17 zawodniczek - Takie ma wciągnięcie, jakby go jakaś wciągarka na te płotki wciągała - Świderski nawet gdyby się rozmnożył to nic nie pomoże, gdy go koledzy nie pokryją - Ruch dwudziestu chłopa na rowerach powoduje ożywczy ruch powietrza - Wiatr wieje im w plecy tzn. wieje im w twarz bo przecież płyną tyłem do przodu - Jeszcze trzy ruchy i Otylia będzie szczęśliwa - Gruchała jest taka, że cieszy się z każdego pchnięcia - Filimonow jest cudownie miękki, wspaniale pracuje udami - Nie ma już ręki, nie ma już nogi, został mu brzuch *********** Cytat *********** Zabawne jak mało ważna jest Twoja PRACA gdy prosisz o podwyżkę, a jak niesamowicie niezbędna dla ludzkości gdy prosisz o urlop.... *********** Kawał *********** Jestem w biedronce, stoję przy kasie, na taśmie pierdoły pierwszej potrzeby w tym jajka. Pani nabija, jedzie po kolei, doszła do jajek. Przesuwa i przesuwa po czytniku, a ta bestia nic. Stara się dziewczyna - a tu ze strony jajek echo... Zdenerwowana wrzeszczy do jakieś koleżanki: - Jaaaaaaaadzia, jajka mi nie wchodzą! Ja w śmiech, a facet za mną; - Wie pani, jajka zazwyczaj nie wchodzą... @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ cyklu dziwne terapie, czyli techniki antystresowe: Nie radzisz sobie ze stresem? Wkurzyła Cię jakaś menda? Jest sposób na ukojenie nerwów: Wyobraź sobie siebie nad strumieniem. Ptaki ćwierkają w rześkim, górskim powietrzu. Nic Cię nie rozprasza. Jesteś całkowicie oddzielony od tego, co nazywamy "światem zewnętrznym". Cichy dźwięk wody z oddalonego wodospadu spada łagodną kaskadą. Woda w strumieniu jest idealnie przejrzysta. Margot - 19 grudnia 2005, 23:25 A tutaj przyczynek do dyskusji o polityce... Haletha - 20 grudnia 2005, 11:06 Duke - 20 grudnia 2005, 13:14 Zrób zgodnie z instrukcją: 1. Otwórz pusty dokument "Worda" 2. Wpisz: =rand(200,99) (nie zapomnij o znaku równości) 3. Naciśnij "Enter" 4. Poczekaj .. ... nawet w Microsofcie nie wiedzą czemu tak jest... czy efektem miało byc wyłaczenie sie internet explorera? Duke - 20 grudnia 2005, 13:24 Chiny. Lata 70-siąte. Nadszedł wyż demograficzny. Panika - miliard nowych Chińczyków lada chwila wejdzie w wiek prokreacyjny. Poproszono o pomoc cały cywilizowany świat. ONZ postanowił: wszystkie państwa podadzą ilu Chińczyków są w stanie przyjąć do swoich klinik w celu dokonania operacji kastracji. Pierwsi zgłosili się Japończycy. Zadeklarowali wykonanie 1000 operacji na dobę. Sekretarz Generalny zachwycony. Druga deklaracja wpłynęła od Amerykanów: 3000 operacji na dobę. Standing owejszyn na Zgromadzeniu Ogólnym. I wtedy przychodzi zgłoszenie od lekarzy rosyjskich: 6000 operacji w przeciągu pięciu minut! Niedowierzanie, nikt nie jest w stanie tylu operacji zrobić! Powołano międzynarodową komisję śledczą, wysłano ją do Rosji w celu dokonania wizji lokalnej. Zawieziono ją na olbrzymie pole ogrodzone drutem kolczastym. Na środku oficer z kijem bejsbolowym: - W jednym szeregu stanąć!.. Na prawo zwrot!... Skłon!... Jajca sąsiada w zęby wziąć!... Następnie cichym krokiem zbliża się do ostatniego w szeregu i z całej siły wali go bejsbolem po jajcach. I słyszy oddalający się dźwięk: - Chrum...chrum...chrum... chrum... nasciturus - 20 grudnia 2005, 14:11 Duke, niezupełnie... to chyba jakis nowy objaw... mnie wyskakuje dziwny (znaczy sie bez sensu) tekst prawie po polsku i powtarza sie wieeele razy mozna zmienic wartosci i wtedy tych powtorek jest mniej (zwiekszanie nic nie daje - zero efektu) ponadto jesli system jest w innym jezyku to zdanie powtarzajace sie jest wlasnie w jezyku instalki - i jest rownie bezsensowne i poprawka ostatniego bo sie jakis niecaly wkleil --------------------- Z cyklu dziwne terapie, czyli techniki antystresowe: Nie radzisz sobie ze stresem? Wkurzyła Cię jakaś menda? Jest sposób na ukojenie nerwów: Wyobraź sobie siebie nad strumieniem. Ptaki ćwierkają w rześkim, górskim powietrzu. Nic Cię nie rozprasza. Jesteś całkowicie oddzielony od tego, co nazywamy "światem zewnętrznym". Cichy dźwięk wody z oddalonego wodospadu spada łagodną kaskadą. Woda w strumieniu jest idealnie przejrzysta. ............... Bez trudu dostrzegasz twarz osoby, którą trzymasz pod wodą... joe_cool - 20 grudnia 2005, 14:34 Zrób zgodnie z instrukcją: 1. Otwórz pusty dokument "Worda" 2. Wpisz: =rand(200,99) (nie zapomnij o znaku równości) 3. Naciśnij "Enter" 4. Poczekaj .. ... nawet w Microsofcie nie wiedzą czemu tak jest... co ciekawe, zupełnie co innego pokazało mi się w niemieckim wordzie (w domu), a co innego na amerykańskim (w pracy)... a co pokazuje się w polskim? edit: o, wpis powyżej był minimalnie szybszy... Duke - 20 grudnia 2005, 14:48 wyglada na to, że w polskim IE się wyłancza nasciturus - 20 grudnia 2005, 15:04 Pchnąć w tę łódź jeża lub ośm skrzyń fig. po francusku tez gdzies mialem ale zjadlo mi w czasie formatu a o IE nadal nic nie wiem (moze dlatego, ze mozilla f u mnie dowodzi ) precz z b.g. niech zyje pingwin (niedluoi sie przesiadam z tej powalonej platformy gejtsa) Henryk Tur - 20 grudnia 2005, 19:56 BAJKI : O Magdzie Zawadzkiej Magda za wacka go wzięła O Udach i piersiach Jak się uda, bedziemy piersi O pałacyku i latarence ....tu już sami się domyślcie joe_cool - 20 grudnia 2005, 21:44 z tej serii to ja lubię bajeczkę o strzykawce: szczy kawka na dachu albo o dźwigu: zamknij dźwi, gówniarzu! Henryk Tur - 20 grudnia 2005, 23:26 A to : O NAPIĘCIU na pięciu napadło dziesięciu albo O MANIFEŚCIE Mani fest cycki urosły Duke - 21 grudnia 2005, 10:56 inny trik - wpiszcie "suwałki" w wordzie i włączcie korektę i ...... hi hi hi zobaczcie sami (działa ze starszymi wersjami worda) elam - 21 grudnia 2005, 12:55 o romantyzmie: -roman, tys mie dziecko zrobil! o napoleonie: -ona po leonie miala troje dzieci.. [ Dodano: 2005-12-21, 13:08 ] skojarzylo mi sie przez watek kulinarny. dwie swinki jedza z koryta. w koncu jedna mowi: -juz wiecej nie moge, nie moge, bueeeeeeee na co druga, z wyrzutem: -no nie dolewaj, bo nie zjemy! Lu - 21 grudnia 2005, 15:53 Usłyszane dzisiaj: - Czy można zgwałcić prostytutkę? - Tylko w samoobronie. Rodion - 21 grudnia 2005, 20:02 Jaka operacja jest najtrudniejsza? - Odcięcie politykowi *beep* od stolka i ryja od koryta! Lu - 21 grudnia 2005, 23:03 Mój brat kupił dla żony portfel pod choinkę. Ja oceniam prezent: L: A nie za mały dla niej ten portfel? brat: Żartujesz sobie ?! Ona jest nauczycielem. Im wystarczy kieszonka na drobne! mawete - 22 grudnia 2005, 10:45 - Jak wygląda Kaczyński w spodniach Giertycha? - Przez rozporek... joe_cool - 22 grudnia 2005, 11:47 mawete, dziś to już ostatni dzień do opowiadania takich kawałów, od jutra musisz się ukrywać... inny polityczny (trochę out-of-date, ale dobry ): Jaka jest ulubiona biżuteria Joli Kwaśniewskiej? Kulczyki... dzejes - 22 grudnia 2005, 12:00 2. Wpisz: =rand(200,99) (nie zapomnij o znaku równości) Ale bez yay. Zaczyanm się bać. Dostałem kilkaset razy powtórzone zdanie : "Pchnąć w tę łódź jeża lub ośm skrzyń fig." Czy to są testy nowego algorytmu AI piszącej poezję? A w ramach tematu : Samoobrona przebiła LPR i PiS. Zapropnowała berecikowe. EDIT : Eeee.... lipa http://support.microsoft.com/kb/180685/en-us Chyba jednak M$ wie skąd to się wzięło mawete - 22 grudnia 2005, 12:03 mawete, dziś to już ostatni dzień do opowiadania takich kawałów, od jutra musisz się ukrywać... E tam... mam dobrego adwokata.. gorat - 22 grudnia 2005, 12:09 EDIT : Eeee.... lipa http://support.microsoft.com/kb/180685/en-us Chyba jednak M$ wie skąd to się wzięło Dzięki - dopiero jak włączyłem opcję wspomnianą w tym artykule trik zadziałał . Romek P. - 22 grudnia 2005, 12:11 mawete - 22 grudnia 2005, 12:19 To ja na Polconie poproszę... Maxa Bohdanowskiego usiłuję na przyjazd namówic... Pomożecie? Romek P. - 22 grudnia 2005, 12:26 To ja na Polconie poproszę... Maxa Bohdanowskiego usiłuję na przyjazd namówic... Pomożecie? Ups, miałem na myśli Polcon, rzecz jasna, gdzieżbyśmy ci pozwolili siedzieć w więzieniu cały rok? A co do Maxa, wspaniała myśl popieram! mawete - 22 grudnia 2005, 12:40 Romek: " złego diabli nie wezmą... liczę, że Ty będziesz na Polconie... może uda nam sie w końcu na piwo wyskoczyc... - obok jest taka fajna knajpka "Miodosytnia Ramzes" - to jest właśnie centrum wszechświata... Romek P. - 22 grudnia 2005, 12:50 Romek: " złego diabli nie wezmą... liczę, że Ty będziesz na Polconie... może uda nam sie w końcu na piwo wyskoczyc... - obok jest taka fajna knajpka "Miodosytnia Ramzes" - to jest właśnie centrum wszechświata... Zamierzam być na sto procent i wtedy jesteśmy umówieni. Tylko to "obok" - obok czego? Bo mnie się wydaje, że Polcon nie będzie w szkółce, tylko poza Lublinem gdzieś? mawete - 22 grudnia 2005, 13:12 Romek: No co Ty? w samym centrum Lublina: http://regis.zapto.org/~neratin/polcon2006/ tam gdzieś jest mapka... Kończymy offtopa - przenosimy sie do Ciebie... i tam proszę o odpowiedź... Duke - 30 grudnia 2005, 09:53 To to jak kończym off topa to kończymy Czyli mogę zapodać świński dowcip Do działu kadr w pewnej firmie przyjęto nową pracownicę. Aby dziewczyna szybciej się "zaaklimatyzowała" główna kadrowa zaprosiła ją do siebie do domu na kolację (taki lekki marketing). Wieczorem przyszła "nowa". Kadrowa przedstawia swoją rodzinę: - To moja mama, a to mój mąż (niestety jest niemową - dodaje) Siadają za stołem i w tym momencie gospodyni dostrzega, że na stole brak jest chleba. Mówi więc do męża: - Roman skocz do Marketu i kup kilka bułek. Mąż popatrzył na okno, za którym szalał jesienny, zimny deszcz zerwał się z krzesła i zadarł sukienkę swojej teściowej, rzucił ją na kanapę, wyruchał ją, postukał palcem czoło, potem złapał leżącą w przedpokoju siatkę na zakupy, wbiegł do łazienki odkręcił prysznic i stanął pod nim całkowicie ubrany. - Co mu się stało? - zapytała trochę przerażona, nowa pracownica - Zwariował? - Nie - odpowiedziała kadrowa - On tylko powiedział w języku migowym: "Ku*wa twoja mać, głupolu, kto chodzi do sklepu w taką pogodę?" Lu - 30 grudnia 2005, 10:23 Kumpel spotyka kumpla na ulicy: - Szczęśliwego Nowego Roku!!! - Zwariowałeś? W lutym? -To już luty? Cholera, jescze nigdy tak późno z Sylwestra nie wracałem.... Rodion - 31 grudnia 2005, 11:50 Jankowski z Rydżykiem, trafiają do nieba. Przed bramę niebios wychodzi Jezus, i mówi: - Nie wejdziecie! Konsternacja. - A dla czego? - Nie byliście dobrymi chrześcijanami! Nie wejdziecie! Na to Jankowski odwraca sie i mówi. - Idziemy! Nie będziemy z głupim żydem gadać! Haletha - 2 stycznia 2006, 09:50 http://wysylkowa.pl/ks280414.html - Najfantastyczniejszy podręcznik medyczny świata! Lu - 2 stycznia 2006, 09:52 l - Najfantastyczniejszy podręcznik medyczny świata! jestem zainteresowana Duke - 3 stycznia 2006, 12:39 Kubus Puchatek, jak kazdy grzeczny mis zapadal w sen zimowy ssajac swojego Kciuka... Prosiaczek, jak zwykla swinia bezczelnie to wykorzystal ! Rodion - 3 stycznia 2006, 13:20 W środku zaczarowanego lasu, na ślicznej polance, stał śliczny maleńki domek. Pewnej nocy, gdy jak raz byla pełnia, z lasu na polankę wytoczylo się ogromne, straszne, wlochate,szczeciniaste i cuchnące COŚ! Coś podbieglo chwiejntm tuchtem do ślicznej chatki i jak nie przywali z kopyta w drzwi! I jeszcze rzaz! I z ryja! W oknach chatynki, pozapalaly się światla, a w drzwiach stanela przestraszona Mama Miś, i zapytala: - Taaakk?? Na to z paszczy stwora, dobylo się charczące i smrodliwe: - Ppuchaa.. Hik!...ek jest?! - Nieee. - To Pani mu powie, że Prosiaczek z wojska wrócił!! Powidziało straszne coś i pobiegło z powrotem do lasu. Rafał - 3 stycznia 2006, 16:56 Z cyklu mądrości życiowe: Honorowy informatyk wiesza się wraz ze swoim programem! Duke - 6 stycznia 2006, 08:30 - Chcemy waszego dobra - powiedzial premier Marcinkiewicz do Polakow. Zaniepokojeni Polacy zaczeli wiec ukrywac swoje dobra w bezpiecznych miejscach. Argael - 6 stycznia 2006, 08:35 Ostatnio usłyszałem taki rasistwoski dowcip: Co powstanie, jeśli skrzyżujemy Murzyna z ośmiornicą? Nie wiem, ale na pewno będzie świetnie zbierać bawełnę. Czarny - 6 stycznia 2006, 09:07 Może i rasistowski (pewnie Greenpeace go zabrania ), ale jest śmieszny joe_cool - 6 stycznia 2006, 21:50 no to ja tez rasistowski zapodam, juz trudno : jaka jest różnica między oponą a murzynem? opona nie śpiewa gospel, jak się jej zakłada łańcuchy... Rodion - 7 stycznia 2006, 20:42 To teraz "teścik " taki. Mieszkanka: Grecji - to greczynka. Turcji - to turczynka. Krety - to..........! Margot - 7 stycznia 2006, 20:55 Prez. Kaczyński wygłasza w Sejmie mowę: - Chcę zlikwidować bezrobocie, zwiększyć liczbę miejsc pracy, zminimalizować podatki, zlikiwdować dziurę budżetową, usprawnić prawo, wyeliminować korupcję... Głos z audytorium: - Panie Prezydencie, tak, to tylko w Erze panu dopasują... Duke - 9 stycznia 2006, 08:26 SMS Gilowskiej do Tuska: "Teraz ja jestem Sprite, a ty pragnienie" Duke - 9 stycznia 2006, 08:53 W tramwaju dwóch białych pobiło Murzyna. Policjant przesłuchuje uczestników. Pierwszy opowiada poszkodowany: - Panie władzo, stoję sobie w tramwaju jakieś kilka minut, a tu nagle dostałem po gębie. A po chwili rzucił się jeszcze ten drugi!! - No dobrze - mówi policjant - zaraz przesłucham tych panów. Po czym zwraca się do tego, który pierwszy zadał cios: - Panie, co pan?? Tak bić bez powodu?? - Wcale nie bez powodu!! - No to niech pan opowiada! - No więc - zaczyna biały - stoję sobie spokojnie w tramwaju. Nagle na przystanku wchodzi Murzyn i staje mi na nogę. Myślę sobie "zejdzie zapewne". Ale mija minuta, dwie... No to, z zegarkiem w ręku, po upływie trzeciej minuty go walnąłem. A czemu rzucił się też ten drugi facet, to nie mam pojęcia! - Dobrze, to w takim razie jego też przesłuchamy - odpowiada policjant i zwraca się do ostatniego uczestnika zajścia - Co pan nam powie? - Panie! - zaczyna podekscytowany - Patrzę, stoi biały, a koło niego Murzyn. Ten biały co chwila patrzy na zegarek, jakby na coś czekał. Aż tu nagle jak tego Murzyna nie zdzielił, to ja żem myślał, że się w całej Polsce zaczęło... Henryk Tur - 10 stycznia 2006, 10:21 Użyteczny zwrot : jak ktoś wciska nam kolosalne bzdury mówimy : - Jak to rzekł Rasputin : jaja większe od moich. dzejes - 10 stycznia 2006, 11:39 1. otwieramy www.google.pl 2. wpisujemy "nie douczona" (cudzysłów niekonieczny) 3. wyszukujemy... 4. i co też nam Google sugeruje? [przerwa w pracy mode off] EDIT : jak wyżej -> "ale się zjarałem" Rodion - 10 stycznia 2006, 11:44 Trzeba się przyjrzeć temu z bliska! Czarny - 10 stycznia 2006, 11:48 Może to dla googlaków sformułowania bliskoznaczne Duke - 10 stycznia 2006, 11:53 hi hi to działa!!! Rafał - 10 stycznia 2006, 12:03 No to wpiszcie "kretyn" - pozycja druga na liście i sprawdźcie też hasło "marionetkiewicz" - kto jest marionetką w rękach braci K.? dzejes - 10 stycznia 2006, 12:25 Ech... I znowu będę w domu po północy zaległości odrabiał. - Chcemy waszego dobra - powiedział premier Marcinkiewicz do Polaków. Zaniepokojeni Polacy zaczęli ukrywać swoje dobra w bezpiecznych miejscach. Argael - 10 stycznia 2006, 12:41 Pewna kobieta wpadła na pomysł, żeby kupić mężowi na urodziny zwierzątko. Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki były niestety dla niej za drogie. Zrezygnowana pyta sprzedawcy: - Macie tu jakieś tańsze zwierzaki? - Z tańszych mamy tylko żabę za 50 zł. - 50 zł za żabę?! Dlaczego tak drogo? - Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa. Ona potrafi świetnie robić laskę! Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę, liczac że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynności. Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żonę obudziły dziwne dzwięki dochodzące z kuchni. Wstała i poszła sprawdzić, co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni, zobaczyła męża i żabę przeglądajacych ksiażkę kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie. Zdumiona kobieta spytała: - Dlaczego studiujecie ksiażkę kucharska o tej godzinie? - Jak tylko żaba nauczy się gotować, wypierdalasz. dzejes - 10 stycznia 2006, 12:50 Pewna para była świeżo po ślubie - dwa tygodnie temu było wesele. Maż, jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty, by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze. Zaczał się wiec ubierać i mówi do żony: - kochanie, wychodze, ale wróce niedługo. - a dokad idziesz, misiaczku? - zapytała żona - ide do baru, ślicznotko. mam ochote na małe piwko. - chcesz piwo, mój ukochany? - żona podeszła do lodowki, otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 różnych rodzajów piwa z 12 krajów: niemiec, holandii, anglii i in. Maż stanał zaskoczony i jedyne, co zdolał wydusić z siebie to: - tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te chłodzone kufle... Nie zdazył skonczyć, gdy żona mu przerwała: - chcesz do piwa schładzany kufel? nie ma problemu - i wyjeła z zamrażarki wielki, oszroniony kufel. Ale maż, choć nieco już blady z wrażenie, nie dawał za wygraną: - no tak, skarbie, ale wiesz, w barach mają takie naprawde świetne i pyszne przystawki... nie bede długo. wróce naprawde szybko, obiecuje. - masz ochote na przystawki, niedzwiadku? - żona otworzyła drzwi od szafki, a tam słone paluszki, orzeszki,chipsy, pieczone skrzydelka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków - ale kochanie... w barze... no wiesz... te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język... - chcesz przeklenstw, moje ciasteczko? ZATEM PIJ TO K****SKIE PIWO Z J******O ZMROŻONEGO KUFLA I ŻRYJ P******E PRZYSTAWKI!! JESTEŚ TERAZ, DO C***A CIEŻKIEGO, ŻONATY I NIGDZIE, K***A, NIE WYJDZIESZ!!! POJALEŚ, S****SYNU!?!?!? Czarny - 10 stycznia 2006, 12:56 I co wyszedł gorat - 10 stycznia 2006, 12:57 Z siebie? Henryk Tur - 10 stycznia 2006, 13:31 Z dniem 01.01.2006 uruchomiony zostanie nowy pakiet rozrywkowy w skład którego wchodzić będą następujące programy: TELETURNIEJE "Różaniec z gwiazdami" "Jaka to modlitwa?" "Jeden z dwunastu" "Szansa na odpust" "Od Torunia do Opola" "Intifada" lub "Diecezjada" lub "Parafiada" (jeszcze nie wybrano ostatecznego tytułu) "Wielka Msza" "Ananasy z mojej parafii" "Miliard w Ambonie" "Diecezja należy do ciebie!" "Berety do mety" "Jedno z dziesięciu przykazań" "Najsłabsze ogniwo" - krótki poradnik z cyklu sam napraw swój różaniec "Big Brother bitwa" - bonifratrzy vs. franciszkanie "Śpiewające organy" "O dwóch takich, co ukradli księżyc" - biograficzny "Idź na całość" - czyli poradnik jak wypełnić przekaz pocztowy TALK SHOW I REALITY SHOW "Jestem jaki jestem" - reality show w domu o. Rydzyka "Prałat Ja****ski Show" "Co za adwent!" "Z wizytą u Was" - program kolędowy. "Parafia należy od Ciebie" "Zakrystia - dokument jak powstaje msza" "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" - program Wielkiej Inkwizycji "Miliard na tacy" SERIALE "Pensjonat pod Toruniem" "Parafia na peryferiach" - serial Nowa seria wzorowana na "Pierwszej miłości" - "Pierwsza Komunia" "M jak modlitwa" "Świat wg redemptorystów" - reż. Okił Khamidov "Tata, a Ojciec Marcin powiedział... " serial edukacyjny dla rodziców "Strażnik dekalogu" z Chuckiem Norrisem "Sutannah" - serial obyczajowy "Plebania" - a nie, przecież już jest... PROGRAMY NOCNE "Telesklep o. Łukasza" "Liga Mistrzów - historia zakonu" "Moherowe igraszki" - audiotele z nagrodami "TRWAM - wkręca" "Purpurowy kapturek" - bajka dla (starszych) dzieci "Tygodnik Moherowego Spokoju" "Czarny pijar" - nowy magazyn detektywistyczny "Moherowa landrynka" PROGRAMY HOBBYSTYCZNE "Podróże kulinarne siostry Alfredy - pieczeń licheńska" "Mo? Hair" - program o najnowszych, światowych trendach w nakryciach głowy i fryzurach "Darz Bóg" - program łowiecki - odcinek o polowaniu na jelenie. "1001 rzeczy które można zrobić z moheru" - drzwi balkonowe "Samo szycie" - kurs robienia moherowego beretu "Siostro, po prostu gotuj" - program kulinarny siostry Eutanazji.. "Katechetyczne podróże Ojca Rydzyka" "Wacha do Maybacha" - magazyn moto PONIEDZIAŁKOWE MEGAHITY "Lord of the rings - The Bishop" "Moherowa podszewka" "Allo, allo, kto się do nas dodzwonił?" Koncert zespołu "The Redemptorists" - gościnnie Zbigniew Wasserman na bongosach PROGRAMOWY INFORMACYJNE "Inforeformacje" "Telekuria" "Pana rama" "Purpurowe Forum" - program publicystyczny "Ogłoszenia paranormalne" "Tour de Częstochowa" - Studio Sport - relacja z wyścigu pielgrzymek "Zaćmienie słońca nad Toruniem" - program popularno naukowy. PROGRAMY DOKUMENTALNE "Zbuntowany anioł" - historia Macierewicza "Ministrant" - pierwszy krok kariery parlamentalnej "Nowoczesna Genetyka - czy można braci bliźniaków połączyć w jeden organizm?" "Ziarno" - reportaż z Mennicy Państwowej "Idź precz Darwin" - program o kreacjonizmie "Z kamerą wśród kaczek" - film dokumentalny o historii najnowszej A my już dzisiaj wieczorem zapraszamy cię na przedpremierowy pokaz znanego klasyka czyli kultową sztukę w wykonaniu młodych studentów seminarium pod tytułem: "Matrix V - rekolekcje" Rafał - 10 stycznia 2006, 13:33 Z podobnej beczki, kawał który wyjątkowo spodobał się mojej lepszej połowie: Trzy kumpele, po dłuższym niewidzeniu się zasiedziały się w kanjpie do późna. Było bardzo późno, autobusy już nie kursowały, postanowiły poodprowadzać się wzajemnie, a żeby czasu nie tracić skróciły drogę przez cmentarz. Miejsce zaciszne, piwo zaciążyło, więc kumpele przykucnęły co by pęcherzowi ulżyć. Pech chciał, że w tym momencie zerwała się wichura, przestraszone kobitki wyrwały z miejsca i uciekły z cmentarza. Na drugi dzień traf chciał, że w knajpie spotkali się mężowie tych kobiet. Miny niewyraźne, w końcu jeden zebrał się na zwierzenia. Wydaje mi się, że moja baba puszcza się - dlaczego? - wróciła późno do domu, pijana, włosy rozwiane, porozpinana ... - to jeszcze nic, moja nie dość, że wróciła późno pijana, to jeszcze w porwanych pończochach ... - a co wy mi tu gadacie - mówi trzeci - moja nie dość, że pijana w trzy *beep*, w porwanych pończochach, to jeszcze miała szarfę na szyji "nigdy cię nie zapomnimy - koledzy z Gdyni" NURS - 10 stycznia 2006, 13:40 rafale, w nagrode za 19000 post otrzymujesz Blask Fantastyczny Terry'ego Pratchetta. adres prosze na pw. Gwoli informacji, żeby nie było mieszania, przyjmuje numeracje widoczną na liczniku. Rafał - 10 stycznia 2006, 13:44 Dzięki, dzięki bardzo, to moja pierwsza wygrana w życiu. Doprawdy fantastyczny jest ten portal. Duke - 10 stycznia 2006, 14:09 10 faktów o Chucku Norrisie 1. Łzy Chucka Norrisa leczą raka. Ale jest tak hardkorowy, że nigdy nie zapłakał. 2. Chuck Norris nie śpi. Czeka. 3. Chuck Norris zaskarżył NBC o to, że nazwa Prawo i Porządek są zastrzeżonymi nazwami jego lewej i prawej nogi. 4. Głównym towarem eksportowym Chucka Norrisa jest ból. 5. Jeśli widzisz Chucka Norrisa, on ciebie też widzi. Jeśli nie widzisz Chucka Norrisa, możesz być kilka sekund od śmierci. 6. Chuck Norris doliczył do nieskończoności. Dwa razy. 7. Chuck Norris nie idzie polować bo w polowaniu istnieje prawdopodobieństwo porażki. Chuck Norris idzie zabijać. 8. Chuck Norris jest w 1/8 Indianinem. Nie ma to nic wspólnego z jego przodkami, zjadł po prostu jednego. 9. Drobnym druczkiem na ostatniej stronie Ksiązki Rekordów Guinnessa jest napisane, że wszystkie rekordy należą do Chucka Norrisa, w reszcie książki są wymienieni ci, którzy się najbardziej zbliżyli. 10. Za zarostem Chucka Norrisa nie ma brody. Jest kolejna pięść. Henryk Tur - 10 stycznia 2006, 18:43 10 października Na korytarzu znów brudno. Wczoraj wywiesiłem tabliczkę - NIE PLUĆ!, dzisiaj ktoś zrezygnowany dopisał - A CO ROBIĆ?. Musiało mu życie dopiec. Wieczorem pod oknami chodzili. Nie śpiewali. Coś wisi w powietrzu, ale nie mogę zobaczyć dokładnie co, bo za daleko. Kończę żółte tabletki, zaczynam różowe. 17 października Miałem anginę i gości. Zjedli babkę. 21 października Trzeba przyznać, że nasza poczta działa bez zarzutu. Wczoraj wysłałem poleconym galaretę dla Józka, a dzisiaj ciotka już mi przyniosła kawałek keksu. Był wspaniały. Okruchy wysypałem na balkon Wróblom. U nich i tak brudno. 23 października Znów czyjeś imieniny. Dzwoniłem do kilku znajomych, ale nikt się nie chciał przyznać. Pewnie coś mi się z tego wszystkiego pokręciło. Sprawdziłem - rzeczywiście, bardziej jestem kędzierzawy niż zwykle. 27 października Fiuta podobno ma bliźniaki. Wczoraj się urodziły, ale jeszcze nie mówią. Szkoda, Fiuta by się cieszyła. A tak między nami, to babka jej zawsze wróżyła na dwoje. Mąż Fiuty był przedtem inżynierem, teraz dla odmiany jest szczęśliwy i pije z tej zgryzoty po babce. Nic nie rozumiem, muszę się położyć. Kończę różowe, zaczynam białe. 28 października Wczoraj obchodziłem imieniny. Dzisiaj nogi mnie bolą. 3 listopada Ciotkę ugryzł pies na kobiety. Prawdziwy - a nie ten aktor. Teraz musi brać zastrzyki i chodzić do przychodni aż na Litewską, żeby się nie wściekła. Ja bym się wściekł, przecież to kawał drogi. Ręce mi się trzęsą coraz gorzej. Mówią, że za dużo piję. Możliwe, chociaż więcej rozlewam. 5 listopada Odwiedził mnie znajomy lekarz. Na sygnale. Podobno mam coś nie tak jak trzeba. Kazał zrobić zdjęcie. Zdjąłem. Co miałem robić? Ciotka mówi, że to już niedługo - o co jej chodzi? 12 listopada Miałem urodziny. Byli goście, dostałem kwiaty, prezenty, upominki i szoku. Listonosz był dzisiaj wcześniej niż zwykle. Przyniósł ciotkę, bo skręciła nogę. Podpisałem gdzie trzeba i dałem mu słony paluszek. Podobno świetnie smakuje z napiwkiem. Skończyłem białe, zacząłem zielone. 16 listopada Był zdun. Zapytał gdzie piec. Pokazałem mu. Upiekł sobie i poszedł. Wieczorem znowu pogotowie. Posiedzieli dłużej. Przymierzałem kaftan. Było miło. 19 listopada Od kilku dni ciotka skarży się na woreczek. Jutro jej zaceruję. Zresztą na razie może chodzić z torbą. Bardziej elegancko i więcej się mieści. Na wycieraczce pod drzwiami tym razem był łupież. Ciekawe kto się tak nad nią wytrząsa? Czuję się niezbyt dobrze. Dalej zielone. 25 listopada Miałem koszmarną noc. Śniło mi się uroczyste wodowanie wielkiego kadłuba. Samego. Reszty nie było. Makabra. Obudziłem się z krzykiem, zlany zimnym sosem. Koniecznie muszę kupić ciotce okulary, bo to już nie pierwszy raz. 29 listopada Stłukłem talerz. Sam nie wiem za co. Robię się coraz bardziej nerwowy. Sąsiedzi zza ściany cały czas klepią biedę - uszy puchną, spać nie można. Skończyłem zielone, zaczynam niebieskie. 2 grudnia Pogoda coraz paskudniejsza, deszcz ze śniegiem monotonnie dzwoni o parapety. Wszystkie ptaki już dawno odleciały na południe, tylko Bocian dzień w dzień przychodzi pijany i drze się na całą klatkę. 4 grudnia Nic nie pamiętam. 6 grudnia Był Mikołaj. Po prośbie. Nie jest dobrze. 7 grudnia Interesy wuja idą nieźle. Podobno znów ma coś ciekawego na oku. Tak jakby mu bielmo nie wystarczyło. Zresztą zawsze był zachłanny. Po południu bawiłem się z ciotką w rządzenie. Wyrządziłem podobno wiele szkód. Ciotka mówi, że jak ktoś nie umie, to niech się nie pcha. Czego mnie to mówi? Skończyłem niebieskie, zacząłem znowu białe. 10 grudnia Zaskakujące są sukcesy odnoszone przez ludzi w walce z pasożytami. Wczoraj na korytarzu dozorca wyłożył trutkę na szczury - dzisiaj się na tym wywalił Kalbarczyk. A wydawało się, że to taki porządny człowiek. 12 grudnia Odwiedził nas Wąchała ze sprawą. Sprawę znałem, bo to znajomy ojca z czasów jak jeździli z rąbanką. Rąbankę też pamiętam, mordziasty był, czerwony i zajmował się szmuglem. A Szmugiel od dawna nie przychodzi, zresztą teraz nazywa się podobno inaczej. 17 grudnia Idą święta. Ciotka intensywnie się odchudza i systematycznie spada z wagi. A ile wrzasku przy tym. Potrzebuję spokoju. Znów podjechał samochód. Słychać kroki. Ciekawe kto to? Rafał - 11 stycznia 2006, 08:57 Dobre, dobre, ale z czymś się kojarzy. Niestety rasistowskie bardzo jest to coś co mi się przypomniało i obraża bratnią nację. Nazywało się "z pamiętnika Ukraińca", lecz ze względu na Maxa nie zapodam. W zamian "z pamiętnika partyzanta": Poniedziałek Dopieprzyliśmy Niemcom. I to zdrowo. Wtorek Niemcy nam dopieprzyli. Środa Pogoniliśmy dziadów, aż się kurzyło. Czwartek Szkopy nas pogoniły. Piątek Daliśmy im popalić Sobota Szkopy dały nam popalić Niedziela Leśniczy się wkurwił i nas z lasu powyrzucał Henryk Tur - 11 stycznia 2006, 09:47 E, stare takie, że brodę to ma jak z Gdanśka do Przemyśla. To ja coś nieco obrzydliwego ( znów z jeja.pl ) : Henryk Tur - 11 stycznia 2006, 09:49 ...dzisiaj znów mama zaprowadziła mnie do przedszkola, chociaż całą drogę musiała mnie ciągnąć. Czy ci dorośli naprawdę nie mogą zrozumieć, że człowiek czasami pragnie odpocząć od tego wrzasku i ciężkiej harówki. Na przykład wczoraj przez cały dzień robiliśmy błoto na podwórku, przez co dzisiaj czułem się wykończony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak się ma prawie pięć lat to już się jest poważnym człowiekiem, a starzy traktują mnie ciągle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy że jestem dziecko! Po prostu czasami nie zdążę dobiec do kibla. No ale dosyć tych narzekań. Nie było ostatecznie tak źle, najpierw z młodym Gałązką rzucaliśmy klockami w dziewczyny. Ten kto trafił w głowę dostawał premię. Wygrałbym, ale te głupie dziewuchy wogóle nie znają się na sporcie: od razu poleciały na skargę do pani. Całe szczęście że zaraz szliśmy na obiad, bo w tym kącie chybabym z nudów umarł. Po obiedzie pani pokazała nam alfabet. No kurewsko zajebista sprawa. Można sobie wszystko zapisać i potem nic nie trzeba pamiętać. W praktyce jednak okazało się że wcale nie jest to takie genialne. Pani pokazała nam literę to ją sobie zapisałem, no a skoro zapisałem to mogłem ją zapomnieć, tyle tylko że jak już zapomniałem to nie wiedziałem co zapisałem. Popieprzone to wszystko... ...wczoraj mama znów zawiozła mnie w wózku do przedszkola.Dobra by z niej była baba,tylko ma słabe przyspieszenie pod górke.Młody gałązka się chwali,że jego mama jak się spieszy , to wyprzedza nawet rowerowców.Co tam.Gruby Artur ma jeszcze gorzej.On już musi chodzić do przedszkola piechotą.Gruby Artur jest zresztą całkiem głupi.Przez całe dnie nic nie robi ,tylko zagląda dziewczynom pod sukienki.Naprawdę nie wiem ,co w tym ciekawego.Jak kiedyś zajrzałem cioci Basi to zobaczyłem tylko majtki.,a pod nie już nie zaglądałem.Zresztą jak kiedyś wujek Boguś próbował zajrzeć to dostał od cioci po pysku.Tata mówi że jak się ludzie biją to zawsze chodzi o pieniądze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela . No dobra , muszę kończyć bo idzie pani,żeby zabrać mnie z kąta... ...i znowu siedzę w przedszkolu jak ten palant, a za oknem śliczna pogoda. Już bym tak nie narzekał, żeby chociaż pani pozwoliła nam na 5 minut wyjść, ale NIE!!! Na podwórku jest błoto i się utaplamy. Mnie się do tej pory zdawało że to zaleta. Mieszać błoto mogę godzinami, chyba politykiem zostanę bo ostatnio słyszałem jak ktoś mówil że cała ta polityka to niezłe błoto. Politykiem to bym chciał zostać jeszcze z jednego powodu. Mama mówiła, że oni cały dzień nic nie robią tylko pierdzą w stołek, a mają z tego kupę forsy. Jako że ostatnio moje kieszonkowe uległo nadspodziewanemu zamrożeniu z okazji wylania do kibla mamy perfum żeby z butelki zrobić psiukawkę, postanowiłem z chłopakami trochę podreperować swój budżet. Młody Gałązka przyniósł stołek, Gruby Artur i ja objedliśmy się fasolówy i umówiliśmy się u Grzesia Klapidupy. Pierdzieliśmy w ten stołek cały dzień, a jedyne cośmy zarobili, to Gruby Artur w tyłek od swojej mamy bo tak się nadął że walnął bąka z kleksem. Forsy też żadnej nie dostaliśmy, tylko Grzesio przez tydzień musiał wietrzyć pokój bo się tam wejść nie dało. To chyba jednak tylko politycy tak potrafią. My mamy jeszcze za mało wprawy. Swoją drogą to w tym sejmie musi być niezły smród, jak tyle polityków w jednym miejscu. Zresztą co jakiś czas słychać że jest jakaś śmierdząca sprawa i że rozszedł się smród. Sie chłopaki poświęcają.... No dobra, dość tego leżakowania, trzeba się trochę pobawić... Życie młodego człowieka jest naprawdę ciężkie. Zawsze można dostać w tyłek, nawet jak się jest niewinnym. Inna sprawa że trochę winny byłem, ale to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Było to tak: tata był w pracy a mama wyszła gdzieś po zakupy. Przyszedł do mnie młody Gałązka, Gruby Artur i Maniek zwany Letkim (zupełnie nie wiem dlaczego). Bawiliśmy się w kuchni w faraona, i mieliśmy zrobić mumię. Nikt nie chciał się zgłosić więc wybraliśmy na mumię Mańka. Maniek nie protestował, bo on jeszcze nie bardzo umie mówić. Owijaliśmy go taśmą samoprzylepną, aż tu nagle, gdy już byliśmy w połowie Maniek zaczął się drzeć "mamatijakupaja". Mówił to zawsze wtedy kiedy chciał kupę, no to go zaczęliśmy rozwijać. Tyle że ta taśma jakoś nie bardzo chciała go puścić. Gałązka wymyślił, że skoro nie możemy uwolnić go całego to chociaż rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla żeby zrobił swoje. Tyle, że jak już zdjąłem Mańkowi gacie to on nagle zaczął. Nie zdążylibyśmy go donieść do kibla więc wstawiliśmy go do zlewu. Ja złapałem za szklankę i podstawiłem ją przed niego żeby nie zasikał mamie garnków a Gruby Artur łapał klocki. No i pech chciał, że jeden mu wypadł i wleciał wprost do grochówki która stała na kuchni. Próbowaliśmy go wyłowić sitkiem do herbaty, ale się nie udało, chyba sie rozpuścił. Myślałem że to będzie najgorsze, ale nie, tata zjadł i nawet się nie skrzywił. Wkurzył się o co innego: Artur po wszystkim wytarł ręce w ścierkę. Nie wiedziałem co z nią zrobić więc wrzuciłem ją do kibla i spuściłem wodę. W tym momencie sedes zamienił się w wulkan. Chciałem go trochę przetkać, najpierw ręką, potem szczoteczką do zębów mamy, ale nic nie pomogło. No to nawrzucaliśmy tam papieru żeby nie było widać ścierki i wróciliśmy do kuchni pełni nadziei że tata i mama nic nie zauważą. Niestety, cud się nie zdarzył. Następnym razem zacznę od pochowania mamie i tacie wszystkich pasków do spodni... Dziś od samego rana postanowiłem być dobrym człowiekiem. Chciałem zrobić coś dla ludzkości. Jako że najbliższa ludzkość to moja mama i tata, postanowiłem im zrobić śniadanie. Kroić chleba jeszcze nie umiem, do patelni nie dosięgam, ale coś jednak zrobić trzeba. Pogrzebałem w szafkach i znalazłem kisiel malinowy. Nie bardzo wiedziałem jak się to robi więc poleciałem do młodego Gałązki, bo ten kujon już się trochę nauczył czytać i mógł przeczytać instrukcję. Okazało się że wystarczy do kubka wsypać trzy czubate łyżki cukru i to co jest w torebce, a potem zalać wrzącą wodą. Z wodą bym sobie poradził, ale przekopałem cały dom i okazało się że nigdzie nie ma ani jednej czubatej łyżki. Inna sprawa że ja nawet nie wiem jak taka czubata łyżka wygląda, więc dałem sobie spokój. Swoją dobroć przeniosłem na obiad. Chciałem trochę pomóc mamie. Mama powiedziała że na obiad będą ryby i mogę jej pomagać obtaczać te ryby w mące. Wszystko szło super dopóki nie wrócił z pracy tata. Strasznie się gdzieś spieszył i powiedział że jeść nie będzie. To po to ja się tak dla tej ludzkości męczę? Ze złości aż mi łzy napłynęły do oczu i zakręciło mnie w nosie. Tata właśnie podszedł w swoim nowym garniturze żeby pożegnać się z mamą, a ja w tym momencie kichnąłem: prosto w talerz z mąką! Chyba pobiłem rekord szybkości w zamykaniu się w łazience, bo tato ostatnio to coś nerwowy, a jak się zdenerwuje to bardzo szybko biega. No cóż, nie opłaca się poświęcać, nikt tego nie ceni... Chyba muszę zmienić swój stosunek do Grubego Artura. Okazał się bardzo mądrym człowiekiem. Zaczęło się od tego jak młodemu Gałązce zaklinowało się gówno w tyłku. Siedział w kiblu z pół godziny i gdyby mu mama nie pomogła widelcem to chyba by tam siedział do śmierci. No właśnie, teraz już wiem jak wygląda usrana śmierć o której tyle się słyszy od dorosłych. Tak mi się wydaje że to musi być straszna choroba i dużo ludzi na nią zapada. Kiedyś jak mi się udało spinaczem otworzyć taty biurko to nawet widziałem kasetę na której chyba były sfilmowane przypadki tej choroby, bo na okładce były jakieś panie z tak porozciąganymi otworami w tyłkach, że to co Gałązka zrobił to był mały pikuś w porównaniu z tym co one musiały przejść. Nawet pamiętam nazwę łacińską tej choroby, bo była nadrukowana na kasecie: Anale Perwersjum czy jakoś tak. Co jeszcze zauważyłem na tej kasecie to to, że tym paniom poodpadały siurki. Jak powiedziałem o tym Gałązce to się trochę przestraszył, ale kolektywnie sprawdziliśmy czy jemu to grozi i okazało się że jemu trzyma się dosyć mocno. W każdym razie mieliśmy go co tydzień kontrolować. To była tajemnica, ale w jakiś sposób dowiedział się o tym Gruby Artur. Zaczął się z nas śmiać świnia jedna, i powiedział że dziewczyny bez siurków się RODZĄ!!! Zaczęliśmy mu tłumaczyć że jest głupi, bo jakby miały wtedy sikać, ale potem przypomniałem sobie że i Baśka Smalec i Jolka z jednym zębem i nawet ta ruda Mariola jak sikają do piaskownicy to kucają. Kurde frans, faktycznie z nimi coś jest nie tak. Poszliśmy z młodym Gałązką do Baśki Smalec i kategorycznie zażądaliśmy żeby pokazała nam siurka. Faktycznie, zamiast niego miała tylko jakąś szparkę. No proszę, człowiek całe życie się uczy, a głupi umiera... Dzis dowiedziaiłem się o sobie bardzo niemiłej rzeczy. A wszystko przez Grzesia Klapidupę, Grubego Artura i mojego tatę, ale od początku. Dziś po obiedzie przyleciał do mnie Grzesio i zaczął mi opowiadać co mu się przytrafiło. Bawił się z chłopakami w chowanego i w nagłym przypływie geniuszu schował sie do skrzynki na piasek przed klatką, wtedy zobaczył przez szparę jak do skrzynki podeszło trzech panów w dresach, wygodnie sobie na niej usiedli i zaczęli coś popijać. Grzesio przez nich przesiedział w skrzyni trzy godziny, ale nie żałuje, bo dowiedział się bardzo ciekawych rzeczy i poznał parę fajnych przekleństw. Opowiedział mi wszystko i muszę przyznać że jedna rzecz mnie bardzo zainteresowała. Podobno każda dziewczyna ma przy sobie kakao tylko nie każdemu daje. Być może Grzesio coś przekręcił, ale jak się go dopytywałem to przysięgał że tak właśnie powiedzieli. A faceci byli na pewno bardzo mądrzy bo byli całkiem łysi, a mama mówi że jak komuś wychodzą włosy to musi być bardzo mądry. Interesowało mnie to dlatego że strasznie lubię kakao, więc jakbym je od jakiejś dziewczyny wycyganił to by było fajnie. Tyle że najwyraźniej te dziewuchy to straszne sknery. Myślałem, myślałem, aż w końcu wymyśliłem, że spytam o radę Grubego Artura. On z wszystkich chłopaków najlepiej zna się na kobietach. Gruby Artur powiedział mi, że jak chcę coś od dziewczyny to muszę być kurtularny i powiedzieć jej jakiś kontplement. Nie bardzo wiedziałem co to znaczy więc Arturo wyjaśnił że po prostu trzeba je prosić i zawsze mówić że coś mają ładne. Nie bardzo mi to pasowało, ale w końcu Gruby Artur to fachowiec; to on pierwszy odkrył że dziewczyny nie mają siurków. Pamiętając o wskazówkach przystąpiłem do działania. Akurat w pobliżu nie było żadnej innej dziewczyny jak tylko siostra młodego Gałązki. Wprawdzie jest już stara bo kończy gimnazjum, ale kiedy była młoda to była z niej całkiem niezła laska, widziałem ją na zdjęciach. Ułożyłem sobie przemowę i podszedłem do niej. Pamiętając nauki Grubego Artura powiedziałem, że słyszałem że ma ładne kakao i czy mogłaby mnie poczęstować. No i klops, nie podzieliła się, franca jedna. Jeszcze mnie tak zwymyślała, że gdybym to powtórzył to do końca życia nie obejrzałbym dobranocki. No i na koniec powiedziała że jestem zboczony: to już mnie trochę ubodło! Jak poszedłem z reklamacjami do Artura, to on stwierdził że miała rację, przecież kakao jest mdłe, jest na nim korzuch no i wogóle jest do kitu. Wtedy sobie uświadomiłem że nie znam nikogo kto lubiłby kakao. No i masz. Faktycznie jestem zboczony. Słyszałem że to można leczyć, tylko nie wiem gdzie. Postanowiłem porozmawiać z tatą: w końcu jest lekarzem i powinien wiedzieć takie rzeczy. Tyle, że jak spytałem go gdzie mogę się wyleczyć ze zboczenia, to najpierw zrobił oczy wielkie jak cycki cioci Basi, a potem posadził na stole i zaczął opowiadać jakieś koszmarne bzdety o pszczółkach i kwiatkach, o tym że jak się ludzie całują to się kochają i odwrotnie i tym podobne świństwa których aż się słuchać nie dało. Doszedłem do wniosku że tata jest bardziej zboczony niż ja, a skoro on się z tego nie leczy, a wręcz przeciwnie, jeszcze leczy innych, to i ja nie muszę się martwić. Chociaż, jeśli to dziedziczne, a tata o tym nie wie to może muszę go uświadomić? Nie wiem, muszę to sobie jeszcze przemyśleć... ...jak to na wojence ładnie gdy przedszkolak w dziurę wpadnie. Tak sobie dziś śpiewałem cały dzień bo dzisiaj bawiliśmy się w wojnę. Zebrała się cała paczka: ja, młody Gałązka, Grzesiu Klapidupa, Gruby Artur, Letki Maniek i na dokładkę parę dziewczyn. Podzieliliśmy się sprawiedliwie na dwie drużyny tzn. chłopaki kontra dziewczyny plus Letki Maniek i przystąpiliśmy do działań zaczepno obronnych. Naszą kwaterę ulokowaliśmy w garażu Grubego Artura i na początek się okopaliśmy. Okop nie był głęboki, ale w kucki można było tam się nieźle bronić. Potem przygotowaliśmy amunicję: Gruby Artur proponował kamienie, ale doszedłem do wniosku że konwencje międzynarodowe nie dopuszczają tego typu amunicji do wojen podwórkowych, więc stanęło na kulkach z błota. Następnie przygotowaliśmy broń osłonową, czyli wiaderka z suchym piachem i czekaliśmy na nieprzyjaciela. Nieprzyjaciel jak to nieprzyjaciel zjawił się niespodzianie i wcale nie w przyjacielskich zamiarach: mianowicie przyleciał tata Grubego Artura i zaczął wrzeszczeć że mamy natychmiast zasypać nasz okop, bo on nie będzie mógł wyjechać z garażu. Nie zdążyliśmy mu wytłumaczyć że wojna wymaga poświęceń bo w biegu ciężko się mówi i można sobie język przyciąć. Całe szczęście że tata Artura jest trzy razy grubszy niź Artur, więc nas nie dogonił. Tym razem okopaliśmy się w piaskownicy. Na atak nieprzyjaciela nie trzeba było długo czekać, dziewczyny wyskoczyły z wrzaskiem z pobliskich krzaków i zaczęły nas obrzucać grudkami ziemi. Pierwszy atak odparliśmy bez problemów, ale okazało się że nasze kulki błota wyschły i ciężko je rzucać rękami; potrzebowaliśmy jakiejś wyrzutni. Gruby Artur wpadł na pomysł i za chwilę przybiegł z biustonoszem swojej mamy. W tym momencie nasze szanse wzrosły niepomiernie, bo mama Artura ma taki kaliber że można strzelać nawet arbuzami. Oddział Letkiego Mańka doszedł do wniosku że frontalnym atakiem nic nie wskóra i zaczął uciekać się do podstępów. Broniliśmy się dzielnie dopóki do naszych okopów nie wpadły skarpetki taty Letkiego Mańka. Wtedy wysłaliśmy lampamentariusza w osobie Grzesia Klapidupy żeby podpisać pakt o zakazie używania broni chemicznej. Przy okazji podpisał też pakt o zakazie używania broni biologicznej (dziewczyny miały cały słoik mrówek) jak i atomowej (Baśka Smalec wyciągnęła ze śmietnika pieluchy swojej młodszej siostry). Grzesio podpisałby pewnie jeszcze parę paktów bo jako jedyny z nas umie coś napisać, ale niestety wichry dziejowe w osobie mojej mamy zadecydowały inaczej tzn. zawołały mnie na obiad. Na wojnie to się ma apetyt... ...kto by pomyślał że w przedszkolu można się dowiedzieć czegoś ciekawego!?! Dziś nasza pani przyprowadziła jakiegoś pana który zaczął nam opowiadać o nauce. Wprawdzie dużo nie skorzystałem, ale między jednym a drugim staniem w kącie usłyszałem że nauka ma męczenników. I to że oni są bardzo sławni i wszyscy o nich mówią z szacunkiem i za to że się tak męczą dla tej nauki to potem wszyscy są im wdzięczni. Jak tak patrzę na swojego brata to on też jest męczennik, bo tak się codziennie męczy nad lekcjami, ale niedoczekanie jego żebym zaczął o nim mówić z szacunkiem. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami z tatą, a on mi wytłumaczył że to nie do końca tak. Męczennik to taki który cierpi za pokazywanie swojej wiedzy. No to też mam kandydata. Kiedyś Grzesiu Klapidupa chciał pokazać że już umie pisać, więc napisał mazakiem na szafie *beep*, męczennikiem okazał się chwilę potem, bo mazak okazał się niezmywalny. Niestety znowu coś źle zrozumiałem bo mama omal nie padła na zawał ze śmiechu jak usłyszała że mówię do Grzesia "proszę pana Klapidupy". Okazało się że męczennikiem można też zostać kiedy poświęca się swoje zdrowie lub życie dla eksperymentu. No to zaraz przypomniało mi się jak młody Gałązka poświęcił się dla dla sprawdzenia czy kotu jest przyjemnie na karuzeli. Jego poświęcenie się polegało na tym, że dostał od ojca pasem kiedy ten wszedł do kuchni i zobaczył kota w mikrofalówce. Ale kot był wniebowzięty bo jeszcze przez jakiś czas miałczał i skakał z radości jak głupi. W każdym razie eksperyment się powiódł. Tyle że tata mówi że to też nie wystarczyło żeby zostać męczennikiem. Kurde frans, czy wszystko co ci dorośli robią i mówią musi być takie skomplikowane. Mam nadzieję nie dorosnę zbyt szybko... Ale numer! W zyciu nie myślałem że w przedszkolu może być tak ciekawie! Ale po kolei. Dziś jak tylko mama przyciągnęła mnie do przedszkola, pani ogłosiła że zabiera nas na wycieczkę. I to żeby było jeszcze straszniej ta wycieczka miała być na wieś do jakiegoś gospodarstwa, żebyśmy sobie pooglądali jak wyglądają żywe zwierzęta. To już nie można było iść do zoo? Tam jest znacznie bezpieczniej bo te zwierzaki stoją w klatkach, a nie łażą po łące bez żadnego nadzoru. No ale skoro to pani decyzja to trudno. Wsiedliśmy do pociągu i po godzinie byliśmy na miejscu. No kto by się spodziewał że ta wieś jest aż tak daleko za miastem. No ale do rzeczy. My ustawiliśmy się w parach na łące a pani poleciała porozmawiać z szefem tego całego bałaganu który nazywał się pan Rolnik. Na odchodne powiedziała że możemy podejść pooglądać sobie krówki. Podeszliśmy, i zamarliśmy z przerażenia - tam nie było ani jednej krowy, same byki, a co gorsza prawie każdy z nas miał na sobie coś czerwonego. Szybko zaczęliśmy zdejmować wszystkie czerwone rzeczy: skarpetki, koszulki i tak dalej. W końcu co niektórzy nie bardzo już mieli co zdjąć, bo okazało się że Baśka Smalec wszystko ma czerwone, łącznie z majtkami. Był jeszcze jeden problem z Grubym Arturem, bo jemu było gorąco, a jak jest mu gorąco to ma całą czerwoną gębę. Na szczęście Grzesio znalazł jakiś kubełek który założyliśmy Arturowi na głowę i poczuliśmy się trochę bezpieczniej. Po chwili wróciła pani i oczywiście zaczęła wrzeszczeć że mamy się ubierać z powrotem. Po naszych gorących protestach wyszło na jaw, że nie tylko byki mają rogi, krowy też. Trochę się uspokoiliśmy, ale dla pewności puściliśmy Kaśkę przodem, a Grubego Artura nie czyściliśmy zbyt mocno (ten kubełek był po węglu). Mimo wszystko te krowy tak się dziwnie na nas spod byka patrzyły. Po tej przygodzie przeszliśmy sobie do mieszkania z krowami które nazywało się obora. Tam dowiedzieliśmy się mnóstwa pożytecznych rzeczy: po pierwsze, że krowa nie daje mleka jak się ją pompuje za ogon, po drugie że to co wtedy ta krowa daje to wcale nie jest mleko, po trzecie, że tego co ta krowa wtedy daje nie powinno się pić bo się potem strasznie nieprzyjemnie odbija, i po czwarte że jak już krowa skończy dawać to coś to trzeba się szybko odsunąć i nie zaglądać pod ogon bo się będzie, jak Gruby Artur, cały dzień śmierdziało krowią kupą. Przy okazji dowiedzieliśmy się że świnie jedzą wszystko, łącznie z moim workiem na kapcie, i że krowy na łące zostawiają miny poślizgowe (Mariolka nawet na jedną trafiła). Dowiedzielibyśmy się pewnie znacznie więcej, ale najpierw pani zabroniła nam szukać gdzie w kurze siedzą jajka, a potem przyleciała pani Rolnikowa i zaczęła krzyczeć że ją w oborze jakieś demony atakują. Na szczęście nie były to demony, tylko Letki Maniek wlazł w bańkę po mleku i krzyczał że nie może się wydostać, a że pani Rolnikowa nie zna tego narzecza to myślała że to diabeł. Trzeba było zabrać bańkę z Mańkiem do warsztatu mechanicznego, żeby ją porozcinali, a my wrociliśmy do przedszkola. Jednak na wsi nie jest tak strasznie. Nikt nie zginął. ...jak ciężko człowiekowi w wieku przedszkolnym rozwijać swój talent. Wczoraj naprzykład wymyśliliśmy że założymy zespół. Jeszcze nie bardzo wiedzieliśmy kto na czym będzie grał, ale to ustali się później. Największy problem był z nazwą. Za żadne skarby świata nic nie przychodziło nam do głowy. W końcu Grzesiu Klapidupa stwierdził że pamiętał jakąś fajną nazwę, ale właśnie uciekła mu z głowy. Domyśliliśmy się że daleko uciec nie mogła, więc powiesiliśmy Grzesia za nogi na wieszaku żeby mu wróciła. Niestety natychmiast zalał go taki tłok uciekniętych wcześniej myśli, że aż poszła mu krew z nosa. Kiedy już wróciła mu przytomność powiedział że sobie przypomniał: mieliśmy się nazwać NECROCANIBALISTIC VOMITORIUM *). Nazwa była bardzo fajna, ale okazało się że Grześ przeczytał ją w jakimś komiksie, i że taki zespół już był. No to klapa, wymyślamy coś innego. Ja wymyśliłem KARTOFEL BOFEL ale chłopaki powiedzieli że to głupia nazwa. W końcu pomogła nam siostra Gałązki: od tej pory naszą oficjalną nazwą było FAT ARTURUM AND LIGHT MANIECK. Zupełnie nie wiem co to znaczy, bo to po jakiemuś murzyńsku, ale bardzo fajnie brzmi. Potem zaczęliśmy przydzielać sobie instrumenty. Gruby Artur wziął perkusję, ja cymbałki, Gałązka gitarę swojej siostry a Letkiego Mańka daliśmy na wokal, bo jak śpiewał to brzmiało to mniej więcej tak jak te zagraniczne zespoły. Natychmiast zaczęliśmy nagrywać kasetę demo i pewnie nasza piosenka pod tytułem "zjedz swojego jeża" stałaby się przebojem, ale przyleciała sąsiadka i zaczęła opierniczać mamę że u nas jest taki hałas że jej mąż nie słyszy własnej wiertarki. No to mama zabrała nam perkusję, magnetofon i jeszcze nas ochrzaniła za pogięte garnki bo Artur strasznie mocno uderzał. Ciekaw jestem co powie siostra Gałązki jak zobaczy że została jej tylko jedna struna w gitarze. I miej tu człowieku talent... Ale jaja, niech ja skonam! Gruby Artur się zakochał. I to w kim, w tej rudej Marioli! Muszę przyznać że na początku to mieliśmy z niego niezłą nabitkę, ale później zaczęliśmy chłopakowi współczuć, chodził smętny, nie bawił się, nie mieszał z nami błota, no po prostu cień człowieka (dosyć duży cień zresztą). W końcu postanowiliśmy chłopakowi pomóc! Najpierw staraliśmy się go uzdrowić: tłumaczyliśmy jak komu dobremu, że dziewczyny są głupie, nie umieją się bawić a co gorsza jak się takiej spodobasz to bedziesz się musiał z nią ożenić i całować, normalnie ohyda. A do tego jeszcze dziewczyny są takie że chcą mieć dzieci. Ale Artur powiedział że ożenić się może, całować się nie zamierza, bo to facet rządzi w domu, a do roli rodzica jest już gotowy. No trudno jego problem. No to zaczęliśmy myśleć co zrobić żeby Mariola chociaż na niego popatrzyła. A jak na złość to jej chyba okulary bardzo zmętniały bo patrzyła i rozmawiała ze wszystkimi, tylko nie z Arturem chociaż to zawsze jego najbardziej widać. Zamontowaliśmy mu nawet żarówkę na czapce, ale to nic nie pomogło, Mariola zawsze patrzyła się w inną stronę. Jak już zawiodły wszystkie sposoby, to poszliśmy po poradę do starszych. Najpierw siostra młodego Gałązki tłumaczyła nam że jak chce się poderwać dziewczynę to trzeba być Romanem Tycznym, kupować kwiatki i chodzić do kina. Do kina to Artur jeszcze by poszedł, ale kupować kwiatki? Jakby na klombach mało tego sadzili. A już zmiana nazwiska i imienia zupełnie nie wchodzi w grę. No cóż, tym razem poszliśmy do dużego Freda żeby nam coś poradził. On powiedział że po primo trza mieć gadkie, po sekundo fulkasy, a po tercjo to trza sie myć bo jak spod napleta jedzie to żadna laska pały nie wymlaska. Zupełnie nie wiedzieliśmy co to znaczy, ale na wszelki wypadek umyliśmy Artura bardzo dokładnie. Potem mieliśmy problem z gadką, bo Artur jakoś dziwnie się przy Marioli zapowietrzał, więc wymyśliliśmy że weźmiemy Grzesia, zapakujemy do torby i to on będzie mówił a Gruby Artur tylko ruszał ustami, a w tej torbie niby będą te fulkasy. Potem daliśmy mu swoje kieszonkowe żeby mógł iść do kina i pomogliśmy zanieść torbę z Grzesiem pod drzwi Marioli. Zadzwoniliśmy i szybko uciekliśmy. Potem się okazało, że Artur przeżarł całą naszą kasę na lodach i się od tego rozchorował, a Mariola nie wiedzieć czemu lata teraz cały czas za Grzesiem Klapidupą i biedny Grzesio boi się wyjść z domu. Ach ta miłość to niebezpieczna rzecz... Pokrewne tematy
Jaja młodości :D Ale jaja! Przed sezonem NHL 2008/2009 Zakup BMW M5 E39 moje " samoróby" PKP Nowe 2008 M3 E92 Teksty z kosmosu "Strach" się bać Dikimow43420--->kupony NHL 2008/2009 - typy z analizą Unieważnienie małżeństwa vs "rozwód kościelny" Towianizm i kozłowityzm według biskupa Józefa Pelczara NBA 2008/2009 - sezon zasadniczy Fado Tola ze Śląska już w domu tymczasowym dochodzi do siebie Kolekcja tematów z for dyskusyjnych : Start Odnośniki, |